Kaplica z cegły na wyspie w zakolu Odry

Zamek Piastowski w Raciborzu stoi na dawnej wyspie w zakolu Odry. Gród znany jest z kroniki Galla Anonima, w której wpis datowany na rok 1108 opisuje go jako przygraniczną twierdzę morawską zajętą przez rycerzy Bolesława Krzywoustego. Murowany zamek rósł na tym miejscu dopiero w drugiej połowie XIII wieku, za rządów księcia Przemysława, władcy odrębnego księstwa raciborskiego.

Najcenniejsza jest kaplica pod wezwaniem świętego Tomasza Kantuaryjskiego, czyli Tomasza Becketa. Powstała w latach 1288-1293, a fundacja nie mogła nastąpić później niż w 1292 roku. Wezwanie jest rzadkie, a jego początek wiąże się z gościną, jakiej Racibórz udzielił biskupowi wrocławskiemu Tomaszowi II w czasie sporu z księciem wrocławskim Henrykiem IV Probusem. W 1288 roku biskup ufundował przy kaplicy kolegiatę, która działała tam do 1416 roku. Pojednanie biskupa z księciem upamiętnia Pomnik Zgody niedaleko zamku.

Od połowy XIX wieku kaplicę nazywa się perłą gotyku śląskiego, bywa też porównywana do Sainte-Chapelle. Zbudowano ją z cegły w wątku wendyjskim na rzucie prostokąta o wymiarach 8,5 na 13 metrów. Była pierwszą na ziemiach śląskich wolno stojącą budowlą sakralną na takim planie. Pożary w 1519 i 1637 roku mocno ją uszkodziły i zmieniły jej wygląd, a po pożarze zamku z 19 stycznia 1858 roku kaplica odzyskała gotycką fasadę frontową i obraz świętego Tomasza.

Legenda o kamiennej głowie

Z zamkiem związano podanie o mongolskim wodzu. Wersję spisał w 1882 roku ksiądz Augustyn Weltzel. Według niej w narożnik zamkowego budynku wmurowano kamienną głowę, która miała przedstawiać mongolskiego księcia pokonanego pod Raciborzem w XIII wieku. Oczy głowy miały wskazywać miejsce, gdzie ukryto wielki skarb. Sam Weltzel zauważał, że rzeźba jest niepodobna do oblicza tatarskiego.

Inną wersję podanie ma w opisie zamku. Mówi ona o wodzu Tin-fu, którego miał śmiertelnie ugodzić strzałą jeden z obrońców, a kasztelan Bartek Lasota i jego ludzie odparli oblężenie. Na pamiątkę książę Mieszko Otyły miał kazać wyrzeźbić głowę wodza. Te szczegóły to element legendy, a nie ustalenia historyków. Opracowania o zamku wymieniają odparcie ataku Mongołów na raciborski gród w 1241 roku, ale szczegółów podania nie potwierdzają.

Najlepiej znana anegdota pochodzi od dyrektora generalnego książęcej kamery, Gustawa Adolfa von Wiese, który zmarł w 1880 roku. Gdy ciekawscy przyglądali się głowie, miał żartem potwierdzać legendę: głowa rzeczywiście patrzy na prawdziwy skarb. Chodziło mu o browar, który stał naprzeciwko. Anegdotę przytacza historyk Grzegorz Wawoczny, powołując się na Weltzla. O samym browarze, który do dziś warzy piwo w zamkowym skrzydle, opowiada osobny artykuł o piwie z otwartych kadzi.

Budynku, na którego narożniku tkwiła głowa, już nie ma. Zniszczona rzeźba trafiła do zbiorów Muzeum w Raciborzu. Do czasów drugiej wojny światowej głowa znajdowała się w narożniku południowo-wschodniego skrzydła zamku.

Skarby prawdziwe i legendarne

Jedyny pewny skarb, o którym mówią źródła, miał opuścić zamek w 1532 roku. Po śmierci ostatniego górnośląskiego Piasta, księcia Jana Dobrego, urzędnicy cesarza Ferdynanda I Habsburga wywieźli do Wiednia zawartość jego skarbca. Tak twierdzi Wawoczny, a późniejsze wzmianki o ukrytym skarbie pochodzą już z podań.

Prawdziwym odkryciem okazała się mapa Raciborza z 1843 roku, znaleziona przy remoncie dachu kaplicy w latach 80. XX wieku w sygnaturce. Odbudowę zamku po pożarze z 1858 roku kierował prawdopodobnie Robert Schneider, który naniósł na mapę kreskę łączącą zamek z klasztorem dominikanek po drugiej stronie Odry i podpisał ją jako podziemne przejście pod Odrą. Wcześniej opowieści o takim tunelu uchodziły za legendę. W 2001 roku archeolodzy odkryli w dawnej baszcie zejście do korytarza, ale jego związek z legendarnym tunelem pozostaje przypuszczeniem.