Towarzystwo założone we Frydku w 1893 roku

Zanim w Beskidach pojawiły się polskie schroniska i oznakowane trasy, górami zajęło się towarzystwo niemieckie. Beskidenverein, po polsku Towarzystwo Beskidzkie, założono 28 lutego 1893 roku we Frydku. Uchodzi za pierwszą organizację turystyki górskiej działającą w Beskidach, które dziś leżą w Polsce. Polskie Towarzystwo Tatrzańskie istniało od 1873 roku, ale długo ograniczało się do Tatr, a czeska Pohorská jednota Radhošť działała po drugiej stronie dzisiejszej granicy. Wzorem był austriacki, a potem ogólnoniemiecki Alpenverein.

Pierwszym przewodniczącym został Karl Richter, a głównymi propagatorami pomysłu byli także Johann Hadaszczok i Josef Matzura, nauczyciele i działacze z Ostrawy. Siedzibę planowano we Frydku, ustanowiono ją w Morawskiej Ostrawie, a później przeniesiono do Cieszyna. Towarzystwo składało się z samodzielnych sekcji. W 1909 roku było ich trzynaście, z najsilniejszymi w Bielsku, Cieszynie i Vítkovicach, a przed pierwszą wojną dołączyły sekcje górnośląskie, między innymi z Raciborza, Katowic i Bytomia. Liczba członków rosła z 1534 w roku założenia do 4618 w 1909 roku, a w 1915 przekroczyła pięć tysięcy.

Statut z 1893 roku wskazywał cel: zagospodarować turystycznie Beskidy od Łysej Góry na zachodzie po Babią Górę na wschodzie, przez znakowanie szlaków, poprawianie dróg i budowę punktów oparcia w górach. Pieniądze pochodziły ze składek, od niemieckich właścicieli ziemskich, mieszczan i fabrykantów, a towarzystwo wspierali też cieszyńscy Habsburgowie. Na przełomie XIX i XX wieku około 90 procent turystów w Beskidzie Śląskim stanowili Niemcy, a Polaków szacowano na zaledwie jeden procent. Beskidenverein było więc organizacją niemiecką i działało z myślą o niemieckojęzycznych wędrowcach, co od początku rodziło spory z towarzystwami polskimi i czeskimi.

Szlaki z kolorowym paskiem

W roku założenia towarzystwo oznakowało pierwsze szlaki w okolicach Klimczoka, Magury i Błatniej. Pierwszy dokładnie opisany szlak dotyczy Babiej Góry: 11 czerwca 1895 roku Wilhelm Schlesinger z bielskiej sekcji, po uzyskaniu zgody dyrekcji Dóbr Żywieckich, wytyczył trasę przez Zawoję Widły, Grubą Jodłę i Markowe Szczawiny. Pierwszy polski szlak w tym rejonie pojawił się dopiero w 1906 roku. Drogowskazy były wyłącznie po niemiecku i wskazywały na przykład Teufelspitze, czyli Diablak.

Do 1908 roku towarzystwo wyznaczyło około 300 kilometrów szlaków. System znakowania, czyli kolorowy pasek między dwoma białymi, ustalono w 1897 roku, a formalnie zatwierdzono w 1899. Przyjęto go później w wielu krajach, a używało go też Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Sekcja bielska wydawała mapy i przewodniki, a wśród autorów byli Karl Kolbenheyer i Wilhelm Schlesinger, autor specjalnej mapy Beskidów. Biuletyn Mitteilungen des Beskidenvereines ukazywał się od 1904 do 1915 roku.

Wszystkie te trasy skupiały się na grzbiecie nad Bielskiem-Białą. Dziś z Jaworza na Błatnię prowadzi szlak, który dalej biegnie przez Stołów i Trzy Kopce na Klimczok i do Szyndzielni. Trzeba jednak zaznaczyć, że schronisko na Błatniej nie było dziełem Beskidenvereinu: w latach 1925-1926 zbudowało je towarzystwo Przyjaciele Przyrody z Aleksandrowic. Różnica ma znaczenie, bo w tej samej epoce na jednym grzbiecie działało kilka niemieckich organizacji.

Pierwsze schroniska: Jaworowy, Szyndzielnia, Magurka

Beskidenverein budowało pierwsze prawdziwe schroniska turystyczne w Beskidach. Obiekty noclegowe istniały wcześniej, ale służyły arystokracji i kołom łowieckim, nie turystom. Pierwszym schroniskiem towarzystwa był Jaworowy z kwietnia 1895 roku, który postawiła sekcja cieszyńska. Już osiem dni po otwarciu pojawił się tysięczny gość. Jaworowy leży dziś po czeskiej stronie granicy, podobnie jak schronisko na Łysej Górze z 1895 roku, nazwane od zmarłego arcyksięcia Albrechta.

Po polskiej stronie najstarsze jest Schronisko PTTK na Szyndzielni. Uchodzi za pierwsze schronisko turystyczne w tej części Beskidów, która dziś należy do Polski. Budowę rozpoczęto w 1896 roku, a otwarcie wypadło w lipcu 1897 roku. Projekt przygotował Wilhelm Schlesinger, a budynek ma wieżyczkę wzorowaną na schroniskach alpejskich. W 1906 roku obok powstał ogród botaniczny, zwany alpinarium, z pomysłu bielskiego muzealnika i przyrodnika Edwarda Schnacka. Zasadzono w nim 350 roślin ze 120 gatunków, a ogród istnieje do dzisiaj. Sam szczyt nosi nazwę Szyndzielnia, a niemiecka nazwa schroniska brzmiała Schutzhaus auf dem Kamitzerplatte.

Na sąsiednim grzbiecie stoi Schronisko PTTK Klimczok. Tu źródła się rozchodzą. Karta schroniska podaje, że pierwsze drewniane schronisko Klementynówka powstało w 1869 roku, a inne źródła datują je na 1872. Zgadza się natomiast reszta historii: towarzystwo rozbudowało budynek w latach 1894-1895, ale spłonął w dniu otwarcia, potem płonął jeszcze w 1910 i 1913 roku. Dlatego w 1914 roku postawiono obiekt murowany, który stoi do dziś.

Podobny los spotkał Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej. Pierwszy budynek postawiła bielska sekcja w 1903 roku, a obecny, murowany obiekt pochodzi z 1913 roku. Przy dwóch pożarach źródła różnią się w datach. Jedne mówią o pożarach w 1907 i 1912 roku, inne o pożarze po dwóch latach i drugim w 1912 roku. Pewne jest, że Magurka stała się ośrodkiem sportów zimowych: w 1907 roku bielska sekcja założyła Zimowy klub sportowy, a polany pod szczytem służyły zawodom i kursom narciarskim.

Czantoria, Stefanka i wielkie plany na Babiej Górze

W 1904 roku towarzystwo otworzyło schronisko na Wielkiej Czantorii, nazwane od patronki, Izabelli von Croy-Dülmen, żony arcyksięcia Fryderyka. Wielka Czantoria leży na granicy, a wspomniane schronisko stoi po czeskiej stronie, co potwierdza hasło o Beskidenvereinie. Szczyt po polskiej stronie to Czantoria w Ustroniu. Na Babiej Górze w 1905 roku stanęło Schlesinger-Schutzhaus, do lat 30. XX wieku najwyżej położone schronisko w Karpatach. Po 1920 roku znalazło się w granicach Polski, w 1938 roku odebrano je Niemcom, a po wojnie uległo zniszczeniu.

W niepodległej Polsce towarzystwo przejęło kolejne obiekty. Schronisko na Koziej Górze, zwane Stefanką, przekształcono z domku robotników leśnych w schronisko w 1912 roku. Nazwa pochodzi od altany Steffansruhe, poświęconej Karlowi Steffanowi, prezesowi Beskidenvereinu i burmistrzowi Bielska. Jest tu kolejna różnica źródeł: opracowania o towarzystwie podają rok 1926, a karta schroniska mówi o przekazaniu go Beskidenvereinowi w 1921 roku i rozbudowie pięć lat później. W 1924 roku na Skrzycznem wybudowano drewniany schron narciarski, który przetrwał do wojny.

Spór z Polakami zaostrzył się w 1928 roku. Beskidenverein chciało rozbudować schronisko pod Babią Górą, lecz starostwo nowotarskie zakazało prac. Wtedy towarzystwo zdecydowało o budowie nowego obiektu na Hali Lipowskiej. Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej zaczęto budować w 1931 roku, a otwarto 6 sierpnia 1932 roku. Dziś należy do PTTK, a budynek został przebudowany; to właśnie ono najbardziej różni się od oryginału.

Polskie odpowiedzi i koniec towarzystwa

Polacy budowali własną sieć. Schronisko na Stożku, oddane do użytku w 1922 roku, uchodzi za pierwsze schronisko zbudowane przez Polaków w polskim Beskidzie Śląskim. Polskie Towarzystwo Tatrzańskie proponowało Beskidenvereinowi wejście do swojej struktury na prawach oddziału, ale towarzystwo odmówiło. Rozmowy w Katowicach w 1928 roku i w Cieszynie w 1929 roku wyznaczyły zakres działań: Beskid Mały, grupa Klimczoka, trasa na Skrzyczne i szlaki do Babiej Góry oraz na Przełęcz Salmopolską. W 1927 roku utworzono Związek Towarzystw Beskidzkich w Polsce z siedzibą w Bielsku. W drugiej połowie lat 30. część działaczy zbliżyła się do Jungdeutsche Partei, popierającej Hitlera, a według niektórych opracowań część z nich wykorzystywała obiekty towarzystwa do celów dywersyjnych i szpiegowskich.

W czasie wojny towarzystwo włączono w niemieckie struktury, a w czerwcu 1940 roku w Cieszynie powołano nadrzędny Główny Związek Beskidzki. Oficjalnie Beskidenverein działało do 1945 roku. Po wojnie majątek w Polsce, często zniszczony i rozkradziony, przejęło Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, a następnie PTTK. Wszystkie obiekty funkcjonują do dziś, poza schroniskiem na Babiej Górze i stacją turystyczną na Przełęczy Salmopolskiej, choć zostały przebudowane. Członkowie w większości uciekli przed Armią Czerwoną do Niemiec.