Ruiny na Szlaku Orlich Gniazd mają historię zapisaną w dokumentach i drugą, ustną: o białych damach, czarnych psach, głodzonym wojewodzie i skarbach, których nikt nie wydobył. To podania, a nie ustalenia historyków. Poniżej przegląd zamków po kolei, z zaznaczeniem, co jest zapisem źródłowym, a co legendą. Większość opowieści pochodzi z jednego opracowania popularnego, więc czytaj je jako folklor.
Ogrodzieniec: czarny pies i biała dama
Największą ruinę Jury, zamek Ogrodzieniec w Podzamczu, otaczają dwa najbardziej znane podania. Według pierwszego po murach biega mara wielkiego czarnego psa, który strzeże ukrytych skarbów kasztelana. W opowieści zbiera się je z postacią Stanisława Warszyckiego, który odbił zamek ze szwedzkich rąk po potopie i słynął, jak pisze autor tekstu w National Geographic Traveler, z silnie rozwiniętej żądzy pieniądza. Podanie łączy więc skarb z jego postacią, ale nie jest to udokumentowany fakt.
Drugie podanie mówi, że o północy żaden koń nie da się wprowadzić na zamkowy dziedziniec. Przyczyną ma być biała dama, która zjawia się na szczycie baszty skazańców. Według jednej z wersji to duch pięknej Witysławy, więzionej w czasach Bolesława Krzywoustego przez sędziwego Skarbimira, podczas gdy jej narzeczony Piotr Szczerbic siedział w lochach. Obie postacie zadomowiły się w kulturze zamku na tyle, że na ruinach działają sezonowe iluminacje, w których są instalacje świetlne Czarnego Psa i Białej Damy. Historię samej warowni znajdziesz w artykule o Ogrodzieńcu, a tu zostajemy przy legendach.
Bobolice i Mirów: bracia, tunel i bernardyn
Dwa sąsiednie zamki, Bobolice i Mirów, mają wspólną legendę o dwóch podobnych do siebie braciach, Bobolu i Mirze, i o kobiecie, która ich poróżniła. Po tragedii duch Białej Damy ma się ukazywać w murach Bobolic. Ta sama legenda wspomina o skarbach ukrytych w tunelu między zamkami, które pilnuje stara czarownica o czerwonych oczach oraz zły duch w ciele wielkiego, czarnego bernardyna. Do skarbu da się podobno dojść tylko wtedy, gdy czarownica odleci na sabat na Łysą Górę, a pies zaśnie po zjedzeniu upieczonego barana. Według tej samej opowieści nikomu jeszcze nie udało się upiec barana w czasie sabatu. Pełne wersje i spór o zakończenia opisaliśmy osobno w artykule o Bobolu i Mirze.
Zwróć uwagę na podobieństwo: i tu, i w Ogrodzieńcu skarbu strzeże czarny pies. To częsty motyw w podaniach o ukrytych skarbach, ale o jego pochodzeniu źródła, które otwieraliśmy, nie mówią.
Olsztyn: wojewoda w kajdanach i młoda żona starosty
Zamek w Olsztynie koło Częstochowy ma dwie opowieści z duchami. Według tradycji za panowania Kazimierza Wielkiego więziono tu wojewodę poznańskiego Maćka Borkowica. Miał zginąć śmiercią głodową, skazany za spisek przeciw królowi, a jego duch, jęki i brzęk kajdan mają do dziś nękać okolicę zamku.
Druga opowieść, z tego samego Szlaku, dotyczy białej damy. Według legendy w olsztyńskich lochach, czyli w labiryncie przejść wykutych w skale, zgubiła się młodziutka żona starosty Albrechta i od tej pory ukazuje się tym, którzy zabawią w ruinach dłużej, niż należy. Obie historie mają charakter podań. Prawdziwe są za to wydarzenia, o których mówi dokumentacja: oblężenie zamku w 1587 roku przez wojska arcyksięcia Maksymiliana i poświęcenie syna dowódcy obrony, o czym pisał Syrokomla, a Fredro napisał sztukę.
Smoleń, Ryczów i Morsko: diabeł, zegar i czarna zjawa
Z mniejszych ruin zbierają się pojedyncze wątki. W Smoleniu, jak pisze autor National Geographic Traveler, uwagę zwraca studnia, która w czasach świetności miała mieć aż 200 metrów głębokości i którą podobno wykopali jeńcy tatarscy. W Wigilię i noc świętojańską ma być słychać bicie tajemniczego zegara w pobliskiej Jaskini Zegarowej. Wszystko to ma status ludowego przekazu, bez potwierdzenia w dokumentach.
Niewielką strażnicę w Ryczowie ludowe przekazy wiążą z Bonerem, panem na Ogrodzieńcu. Miejscowy diabeł zazdrościł mu bogactwa i w nocy niszczył to, co budowniczowie postawili w dzień, aż zniechęcony Boner zrezygnował i na skale został niedokończony zamek. Jest to opowieść o bogaczu i zawiści, a nie o dziejach strażnicy.
W Morsku, zwanym Bąkowcem, opowiadano o złym panie, który uwięził w lochu córkę zakochaną w ubogim młodzieńcu. Młodzieniec nękał mieszkańców zamku z ukrycia w skałach Okiennika Wielkiego, a gdy pan wyruszył przeciw niemu, burza uśmierciła właściciela, którego duch miał od tej pory błąkać się po ruinach jako czarna zjawa. Wszystkie podania o Bąkowcu łączą go ze skalnym ostańcem Okiennik Wielki, w który wkomponowano średniowieczną warownię.
Dlaczego ruiny tak sprzyjają legendom
Wspólny rdzeń tych podań jest prosty: skarb, zbrodnia i nieszczęśliwa miłość. Ruiny z lochami i skalnymi przejściami łatwo wypełnić domysłami, więc opowieści dopowiadano do wyglądu miejsca. Dlatego po różnych zamkach wracają te same figury: biała dama, czarny pies, zagłodzony więzień.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak te miejsca wyglądają, zacznij od Szlaku Orlich Gniazd, który łączy większość wymienionych ruin. Historię zawsze oddzielaj od opowieści: wiadomo, kto zamek zbudował i kiedy go oblężono, ale o duchu damy w oknie wie tylko podanie.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się