Kiedy kopalnia przestaje wydobywać węgiel, jej budynki mają przed sobą kilka dróg: rozbiórkę, zapomnienie albo nowe zajęcie. Na Górnym Śląsku i w Zagłębiu wszystkie trzy warianty da się zobaczyć w odległości kilkunastu kilometrów. Ten tekst prowadzi przez dawne zakłady, które dziś są muzeum, galerią, domem kultury albo trasą podziemną, i przez te, które wciąż czekają na pomysł.
Czeladź: jedna kopalnia, trzy instytucje
Kopalnia „Saturn” w Czeladzi działała od 1887 roku do końca 1997 roku, a w latach 1950-1990 nosiła nazwę „Czerwona Gwardia”. Pod koniec XIX wieku kupiło ją konsorcjum łódzkich fabrykantów, którzy chcieli uniezależnić swoje zakłady od cen górnośląskiego węgla. Dziś teren jest częścią Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego i pokazuje, jak jeden zakład może rozdzielić się na kilka nowych funkcji.
Najbardziej znaną jest Galeria Sztuki Współczesnej Elektrownia. Ceglany budynek dawnej elektrowni powstał w latach 1902-1908 według projektu Józefa Piusa Dziekońskiego i ma wieżę stylizowaną na gotycką. We wnętrzu zachowały się maszyny: generator „Wanda” z 1903 roku, wyprodukowany przez szwajcarską fabrykę Oerlikon, kompresor, przetwornice, pulpit sterowniczy i ośmiotonowa suwnica. Obok wystaw sztuki współczesnej galeria pokazuje więc także wnętrze dawnej elektrowni.
Drugą siedzibą Muzeum Saturn w Czeladzi jest dawna willa dyrektora kopalni, zwana Pałacem pod Filarami. Muzeum kontynuuje pracę Czeladzkiej Izby Tradycji z 2003 roku, a jego wystawa „Górnicza Tożsamość Zagłębia” mieści się w cechowni. Samą cechownię kopalni Saturn wymienia się jako budynek przeznaczony po remoncie na muzeum górnictwa węglowego w Zagłębiu. W dawnym budynku administracyjnym, zwanym Pałacem Saturna, działa natomiast hotel z centrum konferencyjnym.
Trzecia rola jest najmłodsza i dotyczy innego budynku niż pozostałe. Kopalnia Kultury im. Henryka Kuźniaka mieści się w dzielnicy Piaski w gmachu, który w 1912 roku wzniesiono jako jadalnię dla pracowników kopalni „Czeladź”. Po 1919 roku przejęło go towarzystwo gimnastyczne „Sokół”, stąd potoczna nazwa Sokolnia. Potem był tu klub górniczy, Zakładowy Dom Kultury oddany w 1965 roku, kino i młodzieżowe centrum rozrywki. Po likwidacji kopalni budynek przejęła gmina. Instytucję kultury o obecnej nazwie powołała uchwała rady miejskiej z 2025 roku. Do dyspozycji są sala widowiskowa z kinem, sale baletowe, pracownie i studio nagrań.
Katowice: galeria w cechowni i miasto kultury nad szybami
W Katowicach dwie dawne kopalnie dostały zupełnie różne role. Cechownia i łaźnia szybu Wilson, należącego do kopalni „Wieczorek”, stoją przy ulicy Oswobodzenia, niespełna kilometr od Nikiszowca. Ceglany budynek z 1915 roku wpisano do rejestru zabytków, a rewitalizację rozpoczęto w 1998 roku. Galeria Szyb Wilson działa od 2001 roku i pokazuje prywatną kolekcję obrazów, rzeźb i instalacji. Powierzchnię wystawienniczą galeria określa na ponad 2000 metrów kwadratowych, a inne źródła podają 2500. Nazwa Wilson pochodzi od prezydenta Stanów Zjednoczonych i została nadana szybowi w 1935 roku.
Po drugiej stronie Katowic ten sam proces przeprowadzono w dużej skali. Kopalnia „Katowice”, założona jako „Ferdinand” w 1823 roku, przestała wydobywać węgiel w 1999 roku. Jej teren stał się Strefą Kultury: w 2015 roku otwarto tu siedzibę Muzeum Śląskiego, zbudowaną głównie pod powierzchnią ziemi, a obok stanęła siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Stare budynki pracują dalej. W maszynowni szybu „Warszawa I” jest restauracja, w dawnej stolarni wystawa stała, a wieża wyciągowa szybu „Warszawa II” z 1905 roku służy jako wieża widokowa. Zespół szybu „Bartosz” z parową maszyną wyciągową z 1892 roku jest wpisany do rejestru zabytków.
Zabrze i Rybnik: kopalnia jako muzeum
Najdalej idzie wariant, w którym kopalnia zostaje kopalnią, tylko z innymi gośćmi. Kopalnia Guido w Zabrzu została założona w 1855 roku. Szyb unieruchomiono w 1962 roku, a po 1967 roku urządzono tu doświadczalną kopalnię M-300, w której testowano nowe maszyny górnicze. W 1982 roku na poziomie 170 metrów powstał skansen górniczy. Gdy w 2000 roku zaczęto demontować podziemną trasę, zatrzymał to samorząd Zabrza razem z urzędem marszałkowskim i osobami prywatnymi. Dziś Guido należy do Muzeum Górnictwa Węglowego, a zwiedzający zjeżdżają na poziomy 170 i 320 metrów.
Do tego samego muzeum należy Sztolnia Królowa Luiza, kilometr dalej. Kopalnia wydobywała węgiel od 1791 do 1998 roku, a pod nią biegnie Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna, zbudowana do odwadniania kopalń i ukończona w 1863 roku. Sztolnia zamulała się przez dziesięciolecia. Po udrożnieniu kolejne odcinki otwierano dla turystów od 2016 roku, a w 2018 roku dołączył podziemny spływ łodziami. Rewitalizacja dostała w 2019 roku Nagrodę Dziedzictwa Europejskiego Europa Nostra, a w lipcu 2020 roku Guido i Luiza weszły do pomnika historii „Zabrze - zespół zabytkowych kopalni węgla kamiennego”.
Inaczej wygląda Zabytkowa Kopalnia „Ignacy” w Rybniku-Niewiadomiu, założona w 1792 roku jako „Hoym”. Pod ziemię zejść tu nie można, bo szyby zasypano ze względów bezpieczeństwa. Zamiast tego zwiedzający oglądają dwie maszyny parowe, z 1900 i 1920 roku, wieżę ciśnień z tarasem widokowym oraz małe centrum nauki dla dzieci. To przykład kopalni, która nowe życie znalazła na powierzchni.
Miejsca, które jeszcze czekają
Nie każda kopalnia ma gotowy scenariusz. Kopalnia Boże Dary w Katowicach-Kostuchnie powstała dla książąt pszczyńskich w latach 1901-1903 i do 1937 roku nazywała się „Böer”. Pod ochroną konserwatorską są tam budynek biurowy z cechownią, rozdzielnia, łaźnia i budynki warsztatowe, a obok stoi dawne osiedle górnicze. W 1956 roku na kopalni doszło do największej w jej dziejach katastrofy, w której zginęło 24 górników i ratowników. Źródła nie podają zasad zwiedzania, więc to raczej miejsce do obejrzenia z ulicy.
W Siemianowicach Śląskich zespół dawnej kopalni Ficinus, szybu kopalni Huta Laury zamkniętej w 1933 roku, przetrwał w innej roli: budynki przy ulicy Składowej użytkuje dziś zakład remontowy maszyn elektrycznych, a dawny budynek dyrekcji stoi przy numerze 3. W Zabrzu z kopalni Concordia, zlikwidowanej w latach 90. XX wieku, ocalał zespół szybu Maciej z wieżą wyciągową i maszynownią z maszyną Siemens-Schuckertwerke. Jest wpisany do rejestru zabytków i leży na Szlaku Zabytków Techniki, ale zasady wstępu trzeba sprawdzać u zarządcy.
Te przykłady pokazują, że o losie kopalni często decyduje nie jej wiek ani rozmiar, lecz to, czy znalazł się ktoś, kto zdecydował się ją utrzymać. Dobrze to widać w Czeladzi, gdzie z jednego zakładu powstały galeria, muzeum, hotel i dom kultury.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się