Kazimierz Kutz wyreżyserował ponad dwadzieścia filmów fabularnych, a sześć z nich dzieje się na Górnym Śląsku. Trzy z tych sześciu, czyli „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie” i „Paciorki jednego różańca”, nazywa się tryptykiem lub trylogią śląską. Widz, który zna dzisiejsze Katowice, rozpozna w nich osiedla, kopalniane budynki i ulice, a kto ich nie zna, dostaje gotową listę miejsc do odwiedzenia.
Chłopak z Szopienic
Kutz urodził się 16 lutego 1929 roku w Szopienicach, dziś dzielnicy Katowic. Był synem kolejarza i powstańca śląskiego, wychował się w robotniczym domu. Zmarł w Warszawie 18 grudnia 2018 roku. Długo nosił nazwisko Kuc, bo w 1937 roku jego ojciec spolszczył nazwisko rodziny, a do formy Kutz reżyser wrócił w 1957 roku. Studiował reżyserię w łódzkiej szkole filmowej, a pierwsze lata pracy spędził jako asystent Andrzeja Wajdy. Zespół Filmowy „Silesia” założył w 1971 roku i kierował nim do 1978 roku. W późniejszych latach był też parlamentarzystą, ale to temat na zupełnie inną opowieść.
Do tematów śląskich wrócił dopiero w drugiej połowie lat 60. Wspominał, że była to dla niego ostatnia szansa na własny głos. Inspiracją stała się historia ojca i literatura o regionie, a efektem scenariusz, który w Warszawie spotkał się z kpiną. Jeden z członków komisji oceniającej scenariusze miał twierdzić, że powstań śląskich nigdy nie było. Zgodę na zdjęcia pomógł uzyskać generał Jerzy Ziętek, ówczesny członek Rady Państwa. Kutz mówił później, że chciał przyczynić się do powstania „artystycznej mitologii Śląska”.
Sól ziemi czarnej: powstanie w familokach
Film z 1969 roku opowiada o drugim powstaniu śląskim w 1920 roku. Bohaterem jest Gabriel, najmłodszy z siedmiu braci Basistów, który zakochuje się w niemieckiej sanitariuszce. Gwara śląska była w obsadzie ważnym kryterium: Olgierd Łukaszewicz znał ją, natomiast Jan Englert mówił stylizowaną polszczyzną. W rolach powstańców i niemieckich oddziałów wystąpili żołnierze z Prudnika.
Plenery rozrzucone są po całej konurbacji. Jedno ze źródeł wymienia w Katowicach Nikiszowiec, Szopienice, ewangelicki Kościół Zbawiciela przy ulicy ks. bp. Bednorza i Hutę Uthemanna, a ponadto Lipiny, Chropaczów i Kolonię Marcina w Świętochłowicach, Osiedle Karmańskie w Rudzie Śląskiej oraz Bytom i Siemianowice. Inne dodaje do tej listy także Giszowiec, więc źródła się tu nie zgadzają. Prapremiera odbyła się 29 stycznia 1970 roku w Katowicach, a w 1970 roku film był oficjalnym polskim kandydatem do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego.
Odbiór był w większości bardzo dobry, ale pojawiły się też zastrzeżenia do sposobu pokazania historii. Krytyk Krzysztof Teodor Toeplitz zarzucił filmowi sprowadzenie powstań do zrywu propolskiego, a Jan F. Lewandowski wytknął brak perspektywy ludzi, którzy stanęli po dwóch stronach. Ilona Copik odpowiadała, że wybór autora wynikał z nadziei, iż śląskość zyska uznanie w realiach PRL. Spór dotyczył więc ujęcia, nie samych miejsc.
Perła w koronie: strajk pod ziemią
Film z 1971 roku jest oparty na autentycznym strajku górniczym. Inspiracją był strajk w kopalni Giesche w 1937 roku, w którym brało udział trzy tysiące górników, ale akcję filmu osadzono w sierpniu 1934 roku i w fikcyjnej kopalni „Zygmunt”. Górnicy ogłaszają strajk okupacyjny, bo właściciele, niemieccy przedsiębiorcy, chcą zlikwidować zakład. Wszystkim kieruje Hubert Siersza, w którego rolę wcielił się Franciszek Pieczka, a w roli Wichty wystąpiła amatorka Łucja Kowolik.
Kopalnię zbudowano nie w łódzkim atelier, tylko w cechowni kopalni „Wieczorek” na Nikiszowcu, jak podają zarówno hasło o filmie, jak i biogram reżysera. Biskup Herbert Bednorz odmówił udostępnienia kościoła, więc sceny w kościele nakręcono na terenie gminy ewangelickiej. Na planie zużywano około 600 kilogramów sadzy dziennie do malowania aktorów i statystów. Do 15 lutego 1972 roku, w samych kinach katowickich, film obejrzało około 150 tysięcy widzów, choć w obiegu było tylko pięć kopii. W 2018 roku odbyła się premiera cyfrowo odrestaurowanej kopii.
Paciorki jednego różańca: ostatni film o Giszowcu
Trzecia część, z 1979 roku, powstała na podstawie noweli Albina Siekierskiego „Tego domu już nie ma”. Akcja toczy się na Giszowcu, gdzie osiedle starych domów górniczych ma ustąpić miejsca blokom z wielkiej płyty. Emerytowany górnik Habryka, grany przez Augustyna Halottę, odmawia wyprowadzki. Kutz miał tu osobiste doświadczenie: na początku lat 70. jego rodzina opuściła dom w Szopienicach i przeprowadziła się do bloku, a reżyser wspominał, że ojciec wytrzymał tam dwa tygodnie.
Zdjęcia nakręcono w kolonii domków górniczych na Giszowcu, który w tym czasie czekał ten sam los. Film miał kłopoty z cenzurą, ale ostatecznie dopuszczono go do dystrybucji. Dom, który jest ośrodkiem fabuły, w 1979 roku rzeczywiście przeznaczono do rozbiórki, lecz konserwator zabytków wstrzymał prace i budynek stoi przy ulicy Przyjaznej 28 w Katowicach. Ilona Copik pisała po latach, że dzięki filmowi sprawa Giszowca stała się głośna, a uparci ludzie uratowali osiedle przed całkowitym zniszczeniem. Za ten film Kutz dostał w 1980 roku Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.
Gdzie dziś oglądać Kutza
Dobrym miejscem na spotkanie z filmami reżysera jest Kinoteatr Rialto w Katowicach. Właśnie tam 27 listopada 2017 roku odbyła się powtórna premiera cyfrowo zrekonstruowanej „Soli ziemi czarnej”. Po obejrzeniu filmów można odszukać plenery. Dwa z tych miejsc, Nikiszowiec i Giszowiec, przetrwały jako osiedla górnicze, choć Giszowiec w znacznej części został rozebrany, o czym przypomina film.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się