Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza wystąpi 24.01.2027 o godz. 18:00 w Sali koncertowej NOSPR w Katowicach. Solistą będzie pianista Martin Stadtfeld.
Program:
Program koncertu podąża brzegiem Renu, od Bonn, rodzinnego miasta Beethovena, po krajobrazy, które pół wieku później pobudziły wyobraźnię Schumanna. Oba utwory łączy też zagmatwana numeracja. I Koncert fortepianowy C-dur był w rzeczywistości trzecim podejściem Beethovena do tej formy, ale jako pierwszy został wydany. Pierwsze szkice do II Koncertu fortepianowego B-dur powstały około osiem lat wcześniej, a młodzieńczy koncert w tonacji Es-dur nie został wydany za życia kompozytora i nie zachował się w całości. Po przeprowadzce z Bonn do Wiednia Beethoven potrzebował efektownej wizytówki, która ugruntowałaby jego sławę pianisty wirtuoza. W tym koncercie przemawia głównie językiem epoki Haydna i Mozarta, jednak pojawiają się niespodziewane zwroty harmoniczne, które zdradzają temperament autora i kierują myśli w stronę romantyzmu.
III Symfonia Es-dur jest chronologicznie ostatnią symfonią Schumanna, bo Czwarta powstała niemal dekadę wcześniej, lecz opublikowana została później, po obszernych poprawkach. Gdy w 1850 roku przybył do Düsseldorfu, by objąć stanowisko miejskiego dyrektora muzycznego, nadreński krajobraz i serdeczne przyjęcie mieszkańców dodały mu energii. Symfonię stworzył w ciągu pięciu tygodni, chcąc, jak miał powiedzieć, aby przeważał w niej pierwiastek ludowy. Reńska nie jest dźwiękową pocztówką, lecz zapisem fascynacji życiem regionu: jego przyrodą, tańcami i zabytkami. Pięć części prowadzi od rozlewnej radości, przez melodię stylizowaną na ludowego ländlera i liryczne intermezzo. Gęste puzonowe brzmienie czwartej części, Feierlich („Uroczyście”), miało być inspirowane podniosłością katedry w pobliskiej Kolonii. Schumann zrezygnował jednak z precyzyjnych określeń programowych, by nie narzucać odbiorcom interpretacji. Na koniec wraca radosne Lebhaft („Żywo”).
Przyjazd do Düsseldorfu otworzył przed kompozytorem perspektywę szczęścia i stabilizacji, jednak nieco ponad trzy lata po ukończeniu symfonii rzucił się w fale Renu. Został uratowany, lecz kilka dni później trafił do zakładu leczniczego, którego nie opuścił do śmierci. Autorem omówienia jest Szymon Maliszewski.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się