Gdy w drugiej połowie XVIII wieku Górny Śląsk wchodził w orbitę pruskiej gospodarki, przemysłu w dzisiejszym rozumieniu prawie tu nie było. Zmieniło się to w ciągu dwóch dekad, a nazwisko, które przewija się przy niemal każdym ważnym początku, brzmi Friedrich Wilhelm von Reden. W Chorzowie do dziś nosi je wzgórze, a w Tarnowskich Górach można zobaczyć miejsce, gdzie po raz pierwszy zapracowała tu maszyna parowa.
Urzędnik górniczy z Hameln
Reden urodził się 23 marca 1752 roku w Hameln, w rodzinie z tradycjami górniczymi. Karierę zawdzięczał między innymi wujowi i protektorowi, Friedrichowi Antonowi von Heynitzowi, który od 1777 roku kierował pruskim Departamentem Górnictwa i Hutnictwa. W młodości dużo podróżował po Europie, a w 1779 roku został dyrektorem Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu.
Zanim zajął się Górnym Śląskiem, reorganizował górnictwo na Dolnym Śląsku. Pomysł transportu węgla łodziami przywiózł prawdopodobnie z gór Harzu. W 1786 roku dostał od króla Fryderyka Wilhelma II tytuł hrabiowski, a do jego herbu dodano hełm górniczy. Data nadania jest podawana różnie: według jednych źródeł był to 15 października, według innych 14 stycznia.
Maszyna parowa w Tarnowskich Górach
Najgroźniejszym wrogiem tarnogórskich kopalni rud ołowiu i srebra była woda. Chodniki zalewały wody gruntowe, a odwadnianie ręczne i konne było kosztowne. Reden sięgnął po rozwiązanie z Anglii: pompę napędzaną maszyną parową systemu Newcomena, sprowadzoną w 1787 roku i uruchomioną na początku 1788 roku. Maszynę przywieziono z Cardiff statkiem do Świnoujścia, potem Odrą na trzech łodziach do Zdzieszowic, a stamtąd furmankami do kopalni. Stanęła przy szybie Abraham w Królewskiej Kopalni Fryderyk.
Daty i rangi tego wydarzenia różnią się w źródłach. Jedne podają uruchomienie 19 stycznia 1788 roku i mówią o jednej z pierwszych takich maszyn na kontynencie. Inne wymieniają 1787 rok albo 17 stycznia lub 4 kwietnia 1788 roku i określają maszynę jako pierwszą na Górnym Śląsku, a drugą na kontynencie europejskim. Bezpieczniej więc mówić o jednej z pierwszych w Europie.
Kolejne maszyny do kopalni odlewano już w Gliwicach, w latach 1790, 1794 lub 1795, 1802 i 1804. Do dziś pracę pierwszej maszyny pokazuje instalacja w centrum edukacji przy nadszybiu, a jej podziemną trasę zwiedza się jako Zabytkową Kopalnię Srebra. Obok stoi plenerowy Skansen Maszyn Parowych, gdzie można zobaczyć, jak wyglądała późniejsza technika parowa.
Gliwice: wielki piec na koks
Drugim przełomem było hutnictwo. Reden sprowadził na Śląsk młodego szkockiego inżyniera Johna Baildona, który wiosną 1793 roku, mając 21 lat, przyjechał do Tarnowskich Gór. Powierzono mu nadzór nad budową Królewskiej Odlewni Żelaza w Gliwicach. Zbudowany tam wielki piec opalany koksem uchodzi za pierwszy taki obiekt na kontynencie europejskim, a pierwszą surówkę uzyskano z niego 10 listopada 1796 roku. Inne źródło podaje ten sam rok 1796, wspominając o pierwszych piecach na paliwo mineralne w królewskich hutach w Gliwicach i, kilka lat później, w Królewskiej Hucie.
Odlewnia dała początek tradycji odlewnictwa, która w Gliwicach trwała ponad dwa wieki. Jej spadkobiercą są dzisiejsze Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych. Nie należy jej mylić z Hutą Gliwice, zakładem założonym dopiero w 1867 roku, z której zostały wieża wodna i budynek dyrekcji.
Węgiel i Królewska Huta
W 1790 roku sprowadzony z Brabancji inżynier Salomon Isaac odkrył złoża węgla kamiennego w okolicy Zabrza i Łagiewnik. Powstały wtedy państwowe kopalnie, a razem z kopalnią Prinz Karl von Hessen, późniejszą König, zbudowano hutę Königshütte. To ona dała początek miastu Królewska Huta, dziś Chorzowowi. Huta ruszyła w 1802 roku, a jej dalsze dzieje opisuje osobny artykuł o Hucie Królewskiej.
Reden planował też drogi wodne dla węgla: kanał oraz Główną Kluczową Sztolnię Dziedziczną, którymi transportowano by urobek z kopalń w Zabrzu i Królewskiej Hucie do Gliwic. To właśnie Baildon, razem z Weddingiem, opracował w 1799 roku na podstawie pomysłu Redena projekty techniczne i kosztorysy huty w Królewskiej Hucie.
Koniec kariery i pamięć o Redenie
Po śmierci Heynitza w 1802 roku Reden kierował Departamentem Górnictwa i Hutnictwa, a od 1803 roku w randze ministra. Po klęsce Prus złożył przysięgę Napoleonowi i pozostał na urzędzie, ale po pokoju w Tylży w 1807 roku został zwolniony bez prawa do emerytury. Ostatnie lata spędził w majątku w Bukowcu koło Kowar, gdzie zmarł 3 lipca 1815 roku. Pochowano go w mauzoleum na terenie majątku.
W Chorzowie jego imię nosiło wzgórze, dziś oficjalnie Wzgórze Wyzwolenia, a przez mieszkańców wciąż nazywane Górą Redena. Dziś mieści się tam Park Góra Redena. Pomnik Redena, dzieło rzeźbiarza Theodora Erdmanna Kalidego, miał burzliwe losy: zniszczono go w lipcu 1939 roku, odtworzono rok później i usunięto po wojnie. Według jednych źródeł pomnik postawiono w 1852 roku, z okazji 50. rocznicy pierwszego wielkiego pieca, karta obiektu na portalu podaje odsłonięcie 29 sierpnia 1853 roku. Trzecią wersję, rekonstrukcję autorstwa Augusta Dyrdy, odsłonięto 6 września 2002 roku na chorzowskim rynku, nie bez protestów części środowisk. Stoi tam Pomnik Friedricha Wilhelma von Redena: postać w górniczym mundurze z mapą w jednej ręce i oskardem w drugiej.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się