Dwa zamki na jurajskich skałach, oddzielone krótkim odcinkiem szlaku, i jedna opowieść o braciach tak podobnych, że nawet służba ich myliła. Bobolice i Mirów w gminie Niegowa w powiecie myszkowskim łączy dziś czerwony Szlak Orlich Gniazd oraz podanie o skarbie ukrytym w tunelu między nimi. Warto je rozdzielić: osobno historia, osobno legenda.

Dwie warownie Kazimierza Wielkiego

Zamek w Bobolicach stanął na skalistym wzgórzu o wysokości 360 m n.p.m. Według przekazów Jana z Czarnkowa i Jana Długosza zbudował go król Kazimierz Wielki, w ramach systemu obronnego granicy od strony Śląska, zwanego Orlimi Gniazdami. Dokumenty nie podają dokładnej daty budowy. Z biegu wydarzeń z życia króla wnioskuje się, że mogło to nastąpić w latach 1350-1352, więc to szacunek, nie data z aktu.

Po śmierci Kazimierza zamek przeszedł do jego siostrzeńca Ludwika Węgierskiego, a ten nadał go Władysławowi, księciu opolskiemu. Następnie bobolicki zamek trafił do Andrzeja Węgra, który zaczął tytułować się „z Bobolic". W XV wieku należał kolejno do Szafrańców i Tresków, a od 1486 roku do Krezów. Około 1560 roku został przebudowany z warowni na renesansową rezydencję rodzinną. Kolejną dużą przebudowę przeprowadzili w XVII wieku Fogelwederowie i nadali budowli formę z główną wieżą i kamiennymi schodami, która przetrwała do początków XIX wieku.

W grudniu 1587 roku zamek zajął pretendent do tronu, arcyksiążę Maksymilian Habsburg. Część wzmianek opisuje wielkie zniszczenia, ale publikacje naukowe wykluczają taki przebieg: zamek poddano bez walki, a w styczniu 1588 roku odbiły go wojska hetmana Jana Zamoyskiego.

Zamek w Mirowie też powstał około połowy XIV wieku za Kazimierza Wielkiego. Początkowo była to kamienna strażnica podległa bobolickiemu zamkowi, należąca do rodu Lisów, który zainicjował jej rozbudowę do formy rycerskiego zamku. W 1378 roku Ludwik Węgierski nadał mirowską warownię Władysławowi Opolczykowi, a Władysław Jagiełło odebrał ją w 1396 roku. Część źródeł podaje to samo nadanie pod rokiem 1370, więc daty się różnią.

Później zamek należał do Myszkowskich, którzy kupili go w 1489 roku i dobudowali wieżę mieszkalną, a następnie do Korycińskich i Męcińskich. Pierwotna powierzchnia, około 270 m kwadratowych, urosła z czasem do 1200. Z militarnej strażnicy powstała budowla mieszkalna.

Ruina i odbudowa: dwa różne losy

Mirów mocno ucierpiał podczas potopu szwedzkiego, a w 1787 roku został opuszczony. Okoliczni mieszkańcy zaczęli rozbierać mury na budulec, co przyspieszyło zniszczenie. W XIX wieku zamek po raz pierwszy zinwentaryzowano: nie miał już wtedy dachów, a mury w wielu miejscach były zawalone. W 1934 roku runęła jego ściana południowa. Od 2006 roku rodzina prywatnych właścicieli prowadzi prace zabezpieczające pod nadzorem specjalistów. Na zamku nakręcono część zdjęć do filmu Andrzeja Barańskiego „Nad rzeką, której nie ma" z 1991 roku.

W Bobolicach poszło inaczej. W 1932 roku zamek uznano za zabytek, a w 1961 roku ruiny wpisano do rejestru zabytków. W 1996 roku ruiny kupili dwaj bracia, którzy chcieli je zabezpieczyć. Badania wykazały, że jedynym sposobem uratowania murów będzie odtworzenie dawnego wyglądu. Odbudowa ruszyła w 2001 roku i trwała do 2011, a poprzedziły ją trzyletnie badania archeologiczne, podczas których znaleziono fragmenty ceramiki, kafli, naczyń szklanych i monety. Do zaprawy użyto między innymi płukanego piasku rzecznego i wapna gaszonego, które leżakowało w dołach przez 30 lat. Zamek otwarto 3 września 2011 roku. Zrekonstruowana bryła odpowiada w dużej mierze formie z XVII wieku.

Odbudowa budzi spory. Według dr. Tomasza Ratajczaka z UAM nie było źródeł, które pokazywałyby prawdziwy dawny wygląd zamku, bo najstarsze przekazy ikonograficzne dotyczą ruiny z XVIII wieku, a projekt oparto na analogiach. Z kolei prof. Ryszard Kantor pisze, że odbudowa miała poparcie środowisk naukowych, a spór dotyczył teorii konserwatorskich, których zwolennicy chcieli zachować zamek jako trwałą ruinę. Wszystkie prace prowadzono na podstawie wymaganych zezwoleń, w tym decyzji konserwatora zabytków. Odbudowany zamek w Bobolicach i zachowana ruina w Mirowie pokazują dwa sposoby obchodzenia się z zabytkiem, dlatego dobrze zobaczyć oba w jednym dniu.

Bobol i Mir: podanie o braciach

Podanie mówi, że w obu zamkach mieszkali dwaj bracia, Bobol i Mir, do siebie tak podobni, że nawet służba miała kłopot z ich odróżnieniem. Żyli w zgodzie i dostatnio, bo skarby przywożone z wypraw wojennych chowali w podziemnym tunelu łączącym zamki. Zgodę zepsuła kobieta, którą Bobol przywiózł z wyprawy i pojął za żonę. Zakochał się w niej Mir, a kochankowie spotykali się w tunelu. Legenda głosi, że Bobol zaskoczył ich tam, w gniewie zasztyletował brata, a żonę zamurował żywcem. To podanie, nie fakt historyczny.

Druga część podania dotyczy skarbu. Strzeże go stara czarownica o czerwonych oczach i czarny bernardyn, w którym według legendy kryje się zły duch. Dostęp do tunelu jest możliwy tylko wtedy, gdy czarownica odleci na miotle na sabat na Łysą Górę, a pies, który wcześniej zjadł upieczonego barana, zapadnie w głęboki sen. Legenda dodaje, że do dziś nikomu nie udało się upiec barana w czasie sabatu. Z podania wywodzi się też postać Białej Damy, która ma ukazywać się w murach bobolickiego zamku, ale ją opisuje osobny tekst o duchach zamków Jury.

Skały między zamkami

Zamki leżą w pasie wapiennych skał. Mirowskie Skały ciągną się na długości ponad kilometra od zamku w Mirowie w stronę Bobolic, a szlak często prowadzi ich szczytami. Skały mają od 5 do 30 metrów wysokości i są popularne wśród wspinaczy. Pasmo mirowsko-olsztyńskie należy do trzech głównych pasm skalnych Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd. Piesza trasa jest częścią czerwonego szlaku z Krakowa do Częstochowy, a łatwiejszy rodzinny odcinek rowerowy do obu zamków prowadzi Rowerowy Szlak Orlich Gniazd, w większości wyłączony z ruchu samochodowego. Idąc dalej na północ, dojdziesz do zamku w Olsztynie, a w drugą stronę, na południe, do Skał Kroczyckich, zamku w Morsku i ruin Ogrodzieńca.