Giszowiec na pierwszy rzut oka wygląda jak połączenie dwóch różnych miast. W jednej części dzielnicy stoją bloki z wielkiej płyty, w drugiej niskie domy ze strzelistymi dachami i zielonym placem w środku. Te domy to pozostałość osady zbudowanej w latach 1907-1910 dla górników kopalni Giesche. Zaprojektowano ją nie jak koszarowe osiedle przy szybie, lecz według idei miasta-ogrodu.

Po co koncern budował wieś

Koncern Georg von Giesches Erben wykupił w 1899 roku od hrabiego Franza Huberta von Tiele-Wincklera pole górnicze razem z przyległymi lasami. Po kilku latach zaczął drążyć podwójny szyb Carmer, dziś znany jako zespół szybu Pułaski kopalni Wieczorek. Do pracy potrzebowano około 1500 robotników, a wokół były lasy. Spółka musiała więc zbudować dla nich mieszkania.

Zdecydowano się na niskie domy, choć kosztowały więcej niż kamienice. Powód był praktyczny: pod osiedlem z niską zabudową kopalnia mogła wybierać węgiel na zawał, bez droższej podsadzki płynnej. Projekt przygotowali berlińscy architekci Georg i Emil Zillmannowie z inicjatywy dyrektora spółki Antona Uthemanna. Folder Urzędu Miasta Katowice pisze o nim Anthon Uthemann, bo pisownia nazwiska bywa w źródłach różna. Za wzór posłużyła koncepcja miasta-ogrodu angielskiego urbanisty Ebenezera Howarda.

Obszar dworski Giszowiec utworzono 1 lipca 1907 roku, a pierwsi mieszkańcy wprowadzili się 1 października 1908 roku. Osiedle planowano dla 642 rodzin, głównie robotniczych, ale także dla urzędników i nauczycieli. Poza domami powstały szkoły, poczta, gospoda, łaźnia z pralnią i budynek administracji, a zarządzał nim nadleśniczy. Dawna niemiecka nazwa osady brzmiała Gieschewald.

Co ocalało i co zniknęło

Domy zbudowano w 42 typach. W większości były dwurodzinne, rzadziej trzy- i czterorodzinne, jeszcze rzadziej jednorodzinne. Folder miasta podaje, że ocalało 30 procent dawnej zabudowy, a według innych źródeł w dwóch trzecich osiedle zostało wyburzone w latach 70. XX wieku. Rozbiórki prowadzono pod budowę wielokondygnacyjnych bloków z wielkiej płyty dla pracowników kopalni Staszic. Te wydarzenia stały się tłem filmu Kazimierza Kutza „Paciorki jednego różańca”. W latach 1979-1990 osiedle nosiło oficjalnie imię Stanisława Staszica, ale mieszkańcy zostali przy dawnej nazwie.

Osiedle jest uważane za unikatowe w skali europejskiej. Więcej o samej dzielnicy znajdziesz w opisie Giszowca. Układ placu, ulic i zieleni jest nadal czytelny, więc osiedle zwiedza się po prostu spacerem po dzielnicy.

Spacer po osiedlu

Trasę wyznacza folder miejski, a zaczyna się na Placu Pod Lipami. Dawniej był tu plac targowy, dziś skwer, pośrodku którego rośnie ponad stuletni buk Anthon. W budynku przy wschodniej pierzei mieściły się piekarnia, rzeźnik i sklepy, a koncern pilnował, by ceny były jak najniższe. Obok stoi dawna szkoła z 1908 roku i dawny budynek nadleśnictwa, który do dziś zdobi głowa jelenia i wieżyczka z zegarem.

Park Giszowiecki ma stare drzewa, muszlę koncertową i boisko do petanque. Obok stoi dawna Karczma Śląska, w której były kawiarnia, dwie sale klubowe, sala balowa i teatralna, a w zabudowaniach przy niej pralnia, magiel i stajnie. Dziś mieści się tam Miejski Dom Kultury Szopienice-Giszowiec. W dawnej stajni urządzono Izbę Śląską, zwaną Gawlikówką, z meblami i sprzętami dawnej śląskiej izby oraz obrazami Ewalda Gawlika, malarza-amatora z Grupy Janowskiej. Jego imię nosi skwer w Giszowcu.

W najwyższym punkcie okolicy stoi wieża ciśnień o wysokości 33 m. Rurociągi doprowadzały z niej wodę do osiedla, a co 100 m stały pompy-żurawie, z których mieszkańcy czerpali wodę. Obok stoi tak zwana kolonia amerykańska, sześć okazałych willi nawiązujących do architektury anglosaskiej. Zbudowano je dla nowych mieszkańców z Ameryki, po tym jak w 1926 roku koncern Giesche kupiło amerykańskie przedsiębiorstwo Silesian-American Corporation.

Przy ulicy Pszczyńskiej 10 stoi willa dyrektora kopalni Giesche. Folder wspomina, że w czasie II wojny światowej mieszkał w niej gauleiter i nadprezydent Górnego Śląska Fritz Bracht. Najmłodszą z większych budowli osiedla jest kościół św. Barbary, zbudowany w latach 80. i 90. XX wieku w dużej mierze przez samych mieszkańców.

Dalej od placu

Spacer folder kończy przy ośrodku rekreacyjnym Barbara-Janina, którego nazwa pochodzi od dwóch stawów w dolinie Boliny. Z Giszowca do szybu w Szopienicach jeździła kiedyś kolejka wąskotorowa zwana Balkanem: ruch osobowy dopuszczono w 1914 roku, a kursowała do końca 1977 roku. Okolica daje się połączyć w jeden dzień: Park Bolina leży nad stawami w dolinie Boliny, Katowicki Park Leśny to największy obszar zieleni urządzonej w mieście, a Walcownia, Muzeum Hutnictwa Cynku pokazuje inną gałąź śląskiego przemysłu.

Ci sami architekci, Zillmannowie, zaprojektowali też drugie osiedle robotnicze, Nikiszowiec, położone około 2,6 km dalej. Pamięta o nich skwer w jego sercu, Skwer Emila i Georga Zillmannów. Nikiszowiec opiszemy w osobnym artykule.