Pierwsze dni września 1939 roku na polskim Górnym Śląsku to kilka różnych wydarzeń: ataki lotnicze i działania niemieckich bojówek tuż po przekroczeniu granicy, bitwa pod Wyrami i Mikołowem, a potem krótka, nierówna obrona Katowic. Najwięcej legend narosło wokół wieży spadochronowej. Poniżej ustalenia historyków są oddzielone od wersji, które się w tej sprawie utrwaliły.

Obszar Warowny Śląsk i bitwa wyrska

Rankiem 1 września 1939 roku lotnictwo niemieckie zbombardowało m.in. lotnisko w Katowicach, a przez granicę przeszły oddziały Freikorpsu i piechoty Wehrmachtu. Na południe od okręgu przemysłowego, w okolicach Mikołowa i Pszczyny, uderzyły niemieckie dywizje. Polskie umocnienia na tym kierunku należały do Obszaru Warownego Śląsk, w którym wyróżniono pododcinki Mikołów, Śmiłowice, Mokre i Wyry. Część schronów zachowała się: pododcinek Wyry i inne elementy obszaru wpisano do rejestru zabytków w 2021 roku.

Walki trwały od 1 do 3 września w rejonie Wyr, Gostynia i Mikołowa i nazywane są bitwą wyrską lub bitwą pod Mikołowem. Wzgórza 341, zwanego Sośnią Górą, bronił kpt. Tytus Wikarski. W kontratakach uczestniczył pociąg pancerny nr 54 Groźny, a całością polskich sił na tym odcinku dowodził gen. Jan Jagmin-Sadowski z Grupy Operacyjnej Śląsk. W nocy z 2 na 3 września zarządzono odwrót z Górnego Śląska, po tym jak sąsiednia 6 Dywizja Piechoty wycofała się spod Pszczyny. Historycy oceniają, że jej rozbicie nie było tak głębokie, by uniemożliwić dalszą walkę, ale ocena ta pozostaje przedmiotem dyskusji.

Straty podano za jednym artykułem prasowym: po stronie polskiej 150 zabitych i ponad 380 rannych, po niemieckiej 170 zabitych. Są to dane z jednego źródła i traktujemy je jako orientacyjne.

W bitwie śmiertelnie ranny został ppłk Władysław Kiełbasa, dowódca batalionu 73 pułku piechoty. Odznaczony wcześniej Orderem Virtuti Militari, zmarł 2 września w szpitalu w Mikołowie, a pochowano go na cmentarzu przy kościele św. Wojciecha. Pośmiertnie otrzymał kolejny stopień wojskowy i wyższą klasę orderu.

Katowice 3 i 4 września

Naczelne Dowództwo uznało, że Katowic nie należy bronić. Do 2 września wycofali się urzędnicy, policja i regularne jednostki wojska, a część oddziałów samoobrony odeszła następnego dnia. W mieście pozostały niewielkie grupy tej samoobrony, złożone głównie z byłych powstańców śląskich i młodzieży harcerskiej. Dowódcą milicji był od 1 września Jan Faska. W walkach wzięli też udział żołnierze straży tylnej lub maruderzy z 73 pułku piechoty.

Do miasta 4 września wkroczyła niemiecka 239 Dywizja Piechoty gen. Ferdinanda Neulinga wraz z oddziałami Grenzschutzu i formacją Freikorps Ebbinghaus. Największe starcia miały miejsce w Śląskim Domu Powstańczym i przy wieży spadochronowej, a punktami oporu były także Drapacz Chmur, Teatr Śląski, Muzeum Śląskie i wieże kościołów. Niemieccy żołnierze zgłaszali około 15 strat. Miasto opanowano w ciągu kilku godzin.

Wieża spadochronowa: dwie wersje

Wieża spadochronowa w parku Kościuszki została zbudowana w 1937 roku z inicjatywy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, a w pierwszych dniach wojny pełniła funkcję punktu obserwacyjno-meldunkowego. Wiadomo, że 4 września z jej pomostu ostrzelano wkraczających żołnierzy niemieckich. Dalszy przebieg opisano w literaturze na dwa sposoby.

Wersja rozpowszechniona od lat 50. wiąże się z książką Kazimierza Gołby. Mówi o kilkunastogodzinnej obronie wieży przez harcerzy, o zestrzeleniu niemieckiego samolotu, o ostrzale ciężką artylerią i o zrzuceniu ciał obrońców z pomostu. Do dziś nie potwierdzają jej dokumenty. Powstała z relacji mieszkańców zbieranych po wojnie, a jej celem, jak się ocenia, było odparcie twierdzenia, że Ślązacy poddali się bez walki.

Ustalenia wynikające z niemieckich archiwów są inne. Dziennik bojowy 3 Odcinka Grenzschutzu znalazł w latach 80. prof. Andrzej Szefer, a w 2003 roku historyk Ryszard Kaczmarek dotarł do raportu gen. Neulinga. Według niego sztab dywizji został 4 września rano ostrzelany z karabinu maszynowego na wieży, ogień był niecelny, a wieża umilkła po strzałach z niemieckiego działa przeciwpancernego. Około godziny 11 Neuling wjechał do centrum miasta. Do podobnych wniosków doszli w 2004 roku historycy katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, a dr Grzegorz Bębnik opisał to w książce wydanej w 2006 roku. Walki przy wieży trwały więc znacznie krócej niż w wersji literackiej.

Nie ustalono, kto bronił wieży. Świadkowie, składający zeznania wiele lat po wojnie, mówili o harcerzach, ale innych dowodów brak, a pojawiły się też informacje o gimnazjalistach. Nie znamy liczby ani nazwisk obrońców. Na podstawie relacji świadków podaje się szacunek co najmniej dziesięciu zabitych. Najprawdopodobniej ich szczątki spoczywają razem z innymi obrońcami miasta na cmentarzu w Ligocie.

Po zajęciu miasta

Wkrótce po zajęciu Katowic Niemcy rozstrzelali ponad 80 więźniów, głównie osoby w mundurach powstańczych lub harcerskich. Łączną liczbę polskich ofiar walk i egzekucji z 4 września szacuje się na około 150. Liczba aresztowanych nie jest znana, a w następnych tygodniach wykonywano kolejne egzekucje. Na budynku przy ulicy Jagiellońskiej 17 odsłonięto w 2007 roku tablicę upamiętniającą rozstrzelanych w tym miejscu. Do tego czasu ustalono nazwiska tylko trojga z nich.

Upamiętnienie

Pomnik Obrońców Katowic stoi na cmentarzu przy ulicy Panewnickiej w Ligocie. Odsłonięto go w 1961 roku, a po przebudowie ponownie poświęcono w 2000 roku. We wspólnej mogile spoczywa 105 osób. Na placu Obrońców Katowic w Śródmieściu stoi Pomnik Harcerzy Września, odsłonięty 4 września 1983 roku i przeniesiony w 2015 roku o kilkadziesiąt metrów. Miejsca walk łączy czerwony Szlak Bohaterów Wieży Spadochronowej prowadzący z Katowic do Chudowa przez Lasy Panewnickie i Mikołów. Imię Bohaterów Wieży Spadochronowej nosi hufiec ZHP Katowice. Wyry i Mikołów upamiętniają ppłk. Kiełbasę nazwami ulic. Obronę Węgierskiej Górki na Żywiecczyźnie opisuje osobny tekst.