Technika bez wzornika

Koronka koniakowska to koronka wykonywana szydełkiem z cienkich bawełnianych nici, w gwarze zwana heklowaniem, a sama koronka „różią” lub „różićką”. Jej cechą jest to, że powstaje bez szablonu i wzornika. Każdy element, a więc łańcuszek, półsłupki i słupki, wykonuje się osobno, a potem układa kolisto i łączy szydełkiem od najmniejszego do coraz większego. Całość opiera się na liczeniu oczek i symetrii motywów.

Koronczarka nie rysuje projektu. Musi zaplanować, jakich motywów użyje, ile ich będzie i jak duże, a potem policzyć oczka. Motywy mają własne nazwy, często gwarowe: szyszki, winogrona z listkami, koniczynki, ślimaki, księżyce. Jak mówi cytowana w prasie założycielka fundacji koronki, nie ma gotowych szablonów, wszystko jest przekazywane z pokolenia na pokolenie i zapisane w głowach koronczarek, a naukowcom, którzy pytają, dlaczego wzorów się nie spisuje, odpowiada, że nie o to chodzi. Oficjalny przewodnik turystyczny województwa śląskiego pisze w podobnym duchu o przekazie ustnym i indywidualnej twórczości.

Od czepców do serwet

Pierwsze zapisy o koronkach jako ozdobie czepców datuje się na lata 1883 i 1884. Czepiec był cenną częścią stroju kobiety zamężnej, a jego najbardziej ozdobny element, naczółek, wykonywano m.in. szydełkiem. Historyczka Barbara Poloczkowa wiąże początki tej tradycji z wprowadzeniem w Austrii w 1869 roku powszechnego obowiązku szkolnego i nauki robót ręcznych także dla dziewcząt.

Początki serwet opisują dwie hipotezy, obie związane z Zuzanną Wałach, która służyła w okolicach Goleszowa. Według jednej pierwsze serwety powstały w Koniakowie około 1906 i 1907 roku, według drugiej około 1900 roku, a szydełkowania miała uczyć się od matki z Istebnej. Okrągły kształt serwety przypisuje się Marii Kulej. Wiek tradycji podawany jest różnie: przewodnik turystyczny pisze o około 150 latach, prasa o ponad 140, inne opracowanie o 140, a kolejne zestawienia ogólnie o ponad stu latach. Źródła nie zgadzają się więc co do daty początku, co zależy od tego, czy liczy się czepce, czy serwety.

Po wojnie Maria Gwarek założyła w Koniakowie spółdzielnię koronkarską, która w najlepszym okresie zrzeszała około 250 koronczarek z regionu. Działał też koniakowski oddział Cepelii, który przez 50 lat był ośrodkiem skupiającym twórczynie. W latach 80. zainteresowanie koronką osłabło, a później wróciło, gdy zaczęto tworzyć nowe wyroby: od biżuterii i ozdób świątecznych po abażury i bieliznę.

Wpis na krajową listę, nie na listę UNESCO

Zdarza się czytać, że koronka koniakowska trafiła na listę UNESCO. Nie wynika to ze źródeł. Zestawienie Krajowej listy niematerialnego dziedzictwa kulturowego, którą prowadzi minister kultury, zawiera wpis „Tradycje wytwarzania koronki koniakowskiej” z 1 czerwca 2017 roku. To lista krajowa, odrębna od list UNESCO. W uzasadnieniu wpisu napisano, że ten rodzaj koronki nie powstaje w żadnym innym regionie Polski ani świata, a tradycja jest wciąż żywa.

W 2022 roku Urząd Patentowy RP zarejestrował też oznaczenie geograficzne „koronka koniakowska”. Obejmuje ono wyroby wykonywane ręcznie przez mieszkańców Koniakowa, Jaworzynki i Istebnej, czyli Trójwsi. Zgłaszającą była fundacja z Koniakowa. O liczbie koronczarek źródła podają ok. 700 osób w Koniakowie i okolicy.

Dary dla papieży i królowej

Maria Kulej wykonywała koronki dla duchownych: obrus dla kardynała Stefana Wyszyńskiego w 1958 roku, dla papieży Jana XXIII w 1963 i Pawła VI w 1966 roku, a także dla Jana Pawła II. Obrus Marii Kulej z 1962 roku trafił do ówczesnej królowej Belgów. Maria Gwarek wykonywała serwetę dla królowej Elżbiety II i nie zdążyła jej ukończyć, bo zmarła. Ta niedokończona serweta jest dziś w muzeum.

Gdzie zobaczyć koronki

Zbiory koronek, w tym naczółki czepców, serwety, obrusy i firany, zgromadzono w Muzeum Koronki w Koniakowie, czyli Izbie Pamięci Marii Gwarek w przysiółku Szańce. Przewodnik turystyczny wspomina też o koronce o średnicy 5 metrów, prezentowanej od 2013 roku w ośrodku kultury w Istebnej, ale to informacja z jednego źródła.