Pojęcie Tragedii Górnośląskiej odnosi się do wydarzeń z 1945 roku, które nastąpiły po wkroczeniu Armii Czerwonej na Górny Śląsk: zabójstw cywilów, aresztowań, wywózek do ZSRR i osadzania w obozach pracy. Jednym z najczęściej wymienianych miejsc zbrodni są Miechowice, dziś dzielnica Bytomia, gdzie w styczniu 1945 roku zginęło według śledztwa IPN co najmniej 380 osób.
Co oznacza nazwa Tragedia Górnośląska
Dariusz Węgrzyn, historyk związany z Śląskim Centrum Wolności i Solidarności, określił w rozmowie z PAP Tragedię Górnośląską jako termin ważny dla tożsamości górnośląskiej, ale naukowo trudny do zdefiniowania. Początek jest według niego jasny: to rok 1945 i wkroczenie Armii Czerwonej. Portal dzieje.pl, powołując się na PAP, opisuje to pojęcie jako akty terroru wobec mieszkańców regionu: aresztowania, egzekucje i wywózki na wschód. W tym samym ujęciu PAP wymienia osadzanie mieszkańców w obozach pracy na terenie Polski, na przykład w Świętochłowicach-Zgodzie, a deportacje do ZSRR stanowią osobny, szerzej opisany wątek.
Węgrzyn zwraca uwagę na rolę przedwojennej granicy polsko-niemieckiej. Najcięższe zbrodnie żołnierze Armii Czerwonej popełniali, jak mówi, na terenach, które uznawali za niemieckie, choć mieszkali tam Polacy, Niemcy i wielu Górnoślązaków, dla których kwestia narodowości miała mniejsze znaczenie.
Styczeń 1945: Gliwice, Bojków, Katowice
Miechowice nie były jedynym miejscem zbrodni. W Gliwicach, zajętych w dniach 22-24 stycznia 1945 roku, Józef Bonczol ustalił na podstawie ksiąg zgonów parafii 817 zamordowanych mieszkańców, a całkowitą liczbę ofiar cywilnych Węgrzyn szacuje nawet na 1500. W dzisiejszej dzielnicy Gliwic Bojkowie zginęło według tego samego opracowania około 120 osób. W Katowicach 29 stycznia 1945 roku spłonęło centrum miasta. W innych miejscowościach, jak Zabrze, Strzelce Opolskie czy Olesno, źródła opisują zabójstwa, rabunki i podpalenia. Węgrzyn zaznacza przy tym, że nie wszystkich żołnierzy Armii Czerwonej można przedstawiać jednakowo, a wiele zdarzeń zależało od jednostki, która wchodziła do miejscowości.
Miechowice, 25-27 stycznia 1945 roku
Walki o Miechowice w dniach 25-27 stycznia miały niewielkie natężenie. Po stronie niemieckiej brały w nich udział resztki Volkssturmu z Tarnowskich Gór, a miejscowość, jak wynika z materiałów śledztwa IPN, nie stawiała oporu i została zajęta 25 stycznia. Żołnierze wchodzili do piwnic i mieszkań, zabijając mężczyzn, szczególnie młodych lub niepełnosprawnych, w przekonaniu, że to żołnierze. Wśród pierwszych ofiar był wikary Jan Frenzel (zapisywany także jako Frencel).
Największe nasilenie zabójstw przypadło na 27 stycznia. Jako bezpośredni powód podaje się pogłoskę o zabiciu sowieckiego oficera. Według ustaleń śledztwa żaden bezpośredni świadek nie potwierdził, że padł rozkaz, a wszystkie relacje na ten temat pochodzą od osób, które o nim tylko słyszały. Nie udało się też ustalić, żołnierze których jednostek piechoty odpowiadają za zbrodnię. Ofiary zabijano w domach, na ulicach, przede wszystkim przy ulicy Stolarzowickiej, oraz w miejscach zbiorowych egzekucji. Zginęli także polscy robotnicy przymusowi mieszkający u śląskich rodzin. Źródła opisują też przemoc seksualną wobec kobiet, której skalę Węgrzyn ocenia jako ogromną.
Według Węgrzyna, który powołuje się na Józefa Bonczola, ofiarami były często osoby z widocznym kalectwem, bo żołnierze uznawali je za okaleczone na froncie wschodnim. Najstarsza ustalona ofiara miała 76 lat, najmłodsza 14.
Liczba ofiar: co podają źródła
- Śledztwo katowickiego oddziału IPN: potwierdzono zamordowanie 380 osób, z czego zidentyfikowano 230 na podstawie ksiąg parafialnych i wpisów urzędu stanu cywilnego w Bytomiu,
- Dariusz Węgrzyn w PAP: w Miechowicach pod Bytomiem zamordowano 380 osób,
- Dariusz Węgrzyn, powołując się na Józefa Bonczola: w Miechowicach, Stolarzowicach i Górnikach razem około 500 osób.
Druga liczba dotyczy kilku sąsiednich dzielnic Bytomia. Węgrzyn wymienia również Boguszyce koło Opola, gdzie zginęło co najmniej 270 osób, ale leżą one poza województwem śląskim.
Miechowice dziś
W styczniu 1945 roku rozgrabiono i spalono Pałac Tiele-Wincklerów w Miechowicach. Wypalone mury wysadzono w 1954 roku, a z całej rezydencji zachowała się oficyna i park. O historii dzielnicy, ze szczególnym uwzględnieniem wydarzeń z 1945 roku, opowiada Izba Muzealna w niemieckim schronie przeciwlotniczym, otwarta w 2016 roku przez stowarzyszenie Pro Fortalicium. Według stowarzyszenia schron znajdował się w styczniu 1945 roku na obszarze, na który nacierała Armia Czerwona.
Ślady dawnej gospodarki dzielnicy to między innymi budynki dawnej kopalni Preussen, wpisane do rejestru zabytków. W maju 1945 roku kopalnia w Miechowicach zatrudniała według Węgrzyna 800 osób, z czego trzy czwarte stanowiły kobiety, ponieważ mężczyzn wywieziono do ZSRR.
Upamiętnienie
W okresie PRL temat Tragedii Górnośląskiej był objęty zakazem publicznej rozmowy. Po 1989 roku zaczęto go badać i upamiętniać. Dzień Pamięci o Tragedii Górnośląskiej 1945, ustanowiony przez Sejmik Województwa Śląskiego, obchodzi się co roku w ostatnią niedzielę stycznia, od 2011 roku. Rok 2015 sejmik ogłosił Rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej. W listopadzie 2015 roku odsłonięto w Bytomiu Pomnik Tragedii Górnośląskiej, w Katowicach plac przy ulicach Dąbrówki i Gliwickiej nazwano Placem Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945 roku, a w 2023 roku w Rybniku stanął pomnik z napisami po śląsku, polsku i niemiecku. W styczniu 2025 roku Sejm przyjął uchwałę oddającą cześć pamięci represjonowanej ludności cywilnej.
Obóz w Świętochłowicach-Zgodzie opisuje karta Obóz Zgoda, a deportacje do ZSRR zajmuje osobny artykuł oraz Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków w Radzionkowie.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się